 Krótko i na temat - Jeszcze analog, czy już cyfra? Cztery światy „Tech 21 Character Plus Series”
Czas pokazał, że miniaturyzacja jest wytyczną rozwoju. I nie chodzi tutaj tylko o zmniejszanie dla zmniejszania i udowodnienia, że można. Miniaturyzacja pozwala na „poprawę” jakości naszego życia. Oczywiście słowo „poprawa” celowo oznaczyłem w cudzysłów, gdyż nie wierzę w poprawę życia dla naszego dobra kreowaną przez rządy i firmy. Ale możemy z tego skorzystać. I w to już wierzę. Na przestrzeni lat odczuł to mój kręgosłup. Gdzie te kolumny 4x12 które nosiłem po schodach z czwartego piętra sam, a co gorsza po koncercie wnosiłem je z powrotem idealnie po swoich śladach? Była werwa, charakter i przede wszystkim, nie było innej możliwości żeby brzmieć dobrze. Zresztą czego się nie robiło, żeby mieć „większy” sprzęt w muzycznym towarzystwie. Ale z czasem stawało się jasne, że bycie ortodoksem jest ponad moje siły. Co innego, gdy grasz koncert jako zespół ro”c”kowy czyli „raz w roku”, a zupełnie co innego, gdy grasz ich kilkadziesiąt, a techników sceny brak. Więc przyszła pora najpierw na kolumny 2x12, a następnie na 1x12. Głowy stawały się też coraz mniejsze. Z mocy stu pięćdziesięciu watów zszedłem do stu, pięćdziesięciu i wreszcie do dwudziestu pięciu. Miałem też kilka epizodów ze sprzętem rackowym i różnymi wariantami preampów oraz końcówek mocy, jednak co mi po tym było jak i tak plecy dostawały po „plecach”. Więc dziękuję miniaturyzacji za jej rozwój jak widzicie z prozaicznych przyczyn - zdrowia.
Nie jest jednak tak, że całkowicie zrezygnowałem z „lampy”, o nie nie, nie.
Jednak w większości przypadków gram na „cyfrze” i wcale się tego nie wstydzę. Jakość jest już tak dobra (wielu tych urządzeń), że nie mam wrażenia iż daję słuchaczowi coś gorszego w odbiorze. Myślę, że jest tak samo zadowolony z tego co słyszy, bez względu jakiego narzędzia „użyję” - i tutaj słowo do ortodoksów gitarowych. Dajcie szansę urządzeniom „mobilnym” oraz swoim plecom. Warto czasem poeksperymentować i mieć dwa światy pod ręką. Świat nie będzie patrzył na nas kiedy zostaniemy w tyle i nie będzie mierzył nas naszą własną miarą, lecz popłynie z własnym prądem. Więc nawet jeżeli nie chcemy z tym prądem gnać na oślep, to można chociaż delikatnie płynąć blisko brzegu i łapać tylko to, co dla nas ciekawe i dobre, patrząc przez pryzmat własnych okularów.
 I spoglądając wstecz na wszystkie moje preampy oraz multiefekty warto wspomnieć jeden z nich, który już wtedy brzmiał wybitnie dobrze z końcówką mocy, a był nim SansAmp PSA marki TECH 21. Pamiętam jak dziś, kiedy wpiąłem go w swoją końcówkę mocy marki Carvin 50/50 i zadrżały szyby. Brzmienie było wzorowe i co ciekawe, miałem ich wiele do wyboru oraz zaprogramowania. Do tego sterowanie midi, czego chcieć więcej? Doszło do takiej sytuacji, że jako backup woziłem dodatkowo kostkę Tech 21 SansAmp GT2, która to do dziś jest sprzętem kultowym. Dlatego często w moich brzmieniowych podróżach otwierałem się na nowinki z tej firmy. Posiadałem również Fly Riga 5 PLEXI oraz wersję KOTZENa. To były rewelacyjne preampy wzbogacone o sekcje BOOST oraz Reverb i Delay, co pozwalało grać koncerty prosto w linię. Tak, posiadały symulację kolumny, a na dodatek były całkowicie analogowe. Zresztą TECH 21 jest wierny analogowemu światu do dziś. I tak postanowili wdrożyć nowy koncept, którym jest seria czterech preampów podłogowych w wersji „Tech 21 Character Plus Series”.
Ale czym jest ten nowy pomysł? Otóż konstruktorzy z Tech 21 wymyślili genialny sposób na urozmaicenia swojego poprzedniego pomysłu jakim jest Fly Rig. Postanowili połączyć największe klasyki vintage"owego świata wzmacniaczy i zestawić je z najczęściej używanymi z nimi stompboxami. Tak powstały cztery gotowe na scenę zestawy mini kombajnów.
 Tech 21 Character Plus Series English Muffy : otrzymujemy świat HiWatt-style + Big Muff-style
Tech 21 Character Plus Series Fuzzy Brit : to już świat Marshall-style + Fuzz Face-style
Tech 21 Character Plus Series Mop Top Liverpool : to nic innego jak Vox-style + Rangemaster Booster-style
Tech 21 Character Plus Series Screaming Blonde : oraz klasyka absolutna czyli Fender-style + Tube Screamer-style.
Należy dodać, że urządzenia są rozbudowane o trzy switche pozwalające nam na wybranie kanału A lub B, włącznie Bypass (co pozwala przy grze na wzmacniaczu korzystać z czystego brzmienia naszego wzmaka, plus dwa dodatkowe kanały i dodatkowa sekcja „przesteru”), oraz włączenie lub wyłączenie przypisanego efektu w zależności od modelu „Charakter Plus-a”. Na panelu przednim znajdziemy całą gamę potencjometrów odpowiedzialnych za equalizację „wzmacniacza” z mocą jego wysterowania oraz sekcję dedykowaną „stompboxowi”. Na pokładzie znajduje się dodatkowo „in” (do wpięcia instrumentu” i out z symulacją kolumny, dzięki czemu możemy używać tego sprzętu wpinając się bezpośrednio w przysłowiową „linię”. Na pokładzie nie mogło zabraknąć gniazda zasilania. W zestawie otrzymujemy dedykowany zasilacz.
 Po testach stwierdzam, że urządzenia mają olbrzymi potencjał i mogę być świetną alternatywą dla rozbudowanych multiefektów, które czasem przerażają swym skomplikowanym edytorem. Tutaj pod ręką (w analogowym wydaniu) dostajemy „pełne sterowanie” i nie potrzebujemy tonąć w instrukcjach obsługi. Podpinasz, grasz!
W tych dwóch wyrazach zamknąłbym całe szkolenie dotyczące obsługi. Urządzenia są proste, bardzo dobrze brzmią, mogą być używane jako niezależne systemy dźwiękowe bezpośrednio w „stół” lub preampy wpinane w lampową końcówkę, a nawet bezpośrednio w „input” naszego wzmacniacza. Gabaryt zaskakuje „wielkością”. Na upartego można by było schować te sprzęty w kieszeni spodni :)
Dlatego jeżeli szukasz czegoś małego, jesteś „gałko oporny”, masz w nosie ciągłe szukanie brzmienia przerzucając symulowane wzmaki, to pochyl się nad „Tech 21 Character Plus Series” a napewno się nie zawiedziesz.
Obszerniejsza treść dotycząca tej serii znajduje się na naszym kanale YouTube - TV Guitar Center, gdzie omawiam każdy z efektów niezależnie a dodatkowo możecie posłuchać jak brzmi on podczas nagrań.
Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu. Tomek Andrzejewski
|