0 Załóż konto
Nie pamiętasz hasła?
Dlaczego GC?Jak kupować?RegulaminKontakt
Gitary Basy Studio Nagłośnienie Klawisze Słuchawki Karty podarunkowe Boutique

Krótko i na temat: „Fender Player Stratocaster vs Fender Stratocaster Vintera ’50”

Krótko i na temat: „Fender Player Stratocaster vs Fender Stratocaster Vintera ’50”

Krótko i na temat: „Fender Player Stratocaster vs Fender Stratocaster Vintera ’50”

Kto z nas nie zna marki Fender? Od budowy pierwszego instrumentu nie spada z pierwszego miejsca sprzedaży na całym świecie. To w większości na Fenderach powstał współczesny świat muzyczny i to ta gitara miała wpływ na rozwój gitary elektrycznej w stronę, którą znamy obecnie. Nie ma znaczenia czy chodzi o country, bluesa, pop, funky, rocka czy nawet metal. Ta gitara rysuje muzyczny świat codziennie, od samego początku jej powstania. Niesamowite i potwierdzające moje słowa jest to, że gitary te budowane są do dziś w niemal niezmienionej formie, więc czy Fendery to gitary doskonałe?
Patrząc z perspektywy mojego czasu spędzonego z gitarą i tego jak wiele instrumentów zagościło w moich rękach mogę powiedzieć, że Fender to nie tylko marka posiadająca „fejm” z nazwy. To niesamowicie skuteczne narzędzie do pracy dające wiele radości z gry. W młodości gdy zobaczyłem Yngwiego i jego Stratocastera nie mogłem uwierzyć, że to na tak „archaicznej” (jak wtedy myślałem) gitarze „wygrywa” takie niesamowite i skomplikowane przebiegi. Sam zaczynałem na poważnie grać w czasach wszystkich długowłosych facetów w leginsach, którzy potrafili grać na gitarach i nie nagrywali płyt siedząc i powtarzając jeden i ten sam patern milion razy aby nagrać go dobrze. A co za tym idzie mój obraz gitary do muzyki „ tamtych czasów” był zupełnie inny. Zazwyczaj dwadzieścia cztery progi, most typu Floyd Rose, dwa przetworniki typu humbucker, „sportowa” podstrunnica z radiusem conajmniej 14”, która pozwalała rozpędzić się jak płyta lotniska samolotowi. Wiedziałem, że Fender próbował swoich sił by ten rynek również przejąć chociaż w jakiejś części, więc powstały „sportowe” wersje Fenderów takich jak Talon (Heartfield) i „STRAT” którego posiadam obecnie. Ale, że na standardowym Stratocasterze można było grać w taki sposób jak pokazał właśnie Yngwie nie mogło do mnie dotrzeć. Dzięki temu postanowiłem sam zweryfikować na własnej skórze jak to jest obcować z „klasyką” w wersji legendarnej. Tak też nabyłem metodą kupna mojego pierwszego Fendera. Pojawia się on zatem co jakiś czas z przerwami w moim gitarowym życiu.

Uważam, że jest to bardzo wyrazista gitara, z własnym brzmieniowym charakterem a zarazem niesamowicie uniwersalna. Pozwala realizować się większości muzykom, jest nieodzownym towarzyszem przy komponowaniu (cała masa muzyki jaką znamy została napisana na tych gitarach) oraz nagrania, które są obecnie nazwane klasyką rocka czy bluesa są również  nieodzownie zestawione z Fenderem. 
Ale co takiego w sobie ma ten kawałek drewna? Przecież na świecie są setki jak nie tysiące marek, które mogłyby pretendować do miana „najlepszej” gitary świata. Słowo „najlepsza” w tym wypadku ma miejsce tylko gdy wstawimy ten wyraz w zdanie „Najlepsza dla mnie”, więc nie zawsze jest to Fender, a jednak to on świeci triumfy sprzedaży i dzierży laur zwycięzcy i nie zamierza się z nim rozstawać. 
Myślę, że obok popularności wypracowanej przez lata, gitary te mają w sobie właśnie ten swój rasowy charakter oraz brzmienie. To do tej gitary nawiązuje się porównując brzmienie innych. „Stratowska szklanka” to tylko jeden z wielu sloganów jakie możemy usłyszeć od gitarzystów szukających brzmienia doskonałego. Dodajmy do tego świetną jakość podzespołów, udogodnienia konstrukcyjne i niezawodność a otrzymamy narzędzie na lata. 

Dziś postanowiłem zestawić dwie gitary ze stajni Fendera, które są zbudowane z tych samych materiałów, jednak różnią się kilkoma detalami, co może mieć wpływ na wybór potencjalnego klienta gitarowego. I aby ułatwić Wam wybór postaram się omówić każdą z nich. 
Na start „STRAT” z serii Player. Jest to gitarka wykonana w meksyku, lecz bardzo zbliżona do typowego Stratocastera USA. Posiada korpus wykonany z olchy, bardzo wygodny gryf o profilu „C” z radiusem podstrunnicy 9,5 cala, nabitymi progami medium jumbo. Sam gryf polakierowany jest bezbarwnym satynowym lakierem. Nie mamy tutaj osobnej podstrunnicy naklejonej na szyjkę a jest to jeden kawałek klonu ukształtowany w fachowy i bardzo grywalny gryf. Most to klasyczne tremolo lecz zawieszone na dwóch punktach podparcia. Za brzmienie odpowiadają ceramiczne przetworniki, które nie tylko grają pięknym czystym „szklankowym” soundem, ale potrafią też rewelacyjnie zabrzmieć na lekkich crunchach jak i mocnych leadowych przesterach. Gitara ma mniejszą klasyczną główkę oraz klucze olejowe w linii znane z większości gitar z pod szyldu Fendera. Sam posiadałem kilka miesięcy ten instrument i uważam, że to najlepszy Fender w tym przedziale cenowym w jakim jest sprzedawany. 

Drugą gitarką z zestawienia jest Fender Stratocaster Vintera ’50. Te instrumenty mają już spore grono fanów. Fenderowi udało się stworzyć instrument nietuzinkowy w bardzo dobrej cenie. Seria Vintera ’50 charakteryzuje się tym, że nawiązuje do chyba najciekawszych lat z okresu marki. Korpus wykonany z olchy to klasyka kształtu, natomiast gryf polakierowany na wysoki połysk wykonany jest z jednego kawałka klonu. Radius gryfu to 7,25 cala czyli dość wypukły i jest dla gitarzystów lubiących stare rozwiązania. Nie mogło zabraknąć w tym modelu przetworników nawiązujących do lat pięćdziesiątych oraz klasycznego mostka vintage tremolo montowanego na sześciu śrubach i z sidełkami z wygiętej blachy. Również klucze są w stylu retro i nawiązują do starych Klusonów. 
Gitarka niesamowicie odzywa się na kanale czystym lampowego wzmacniacza. A funkując możemy zbliżyć się brzmieniem do samego Corry Wonga :)

 

Zatem dla kogo są te dwa instrumenty?
Fender Stratocaster Player to gitara kompletna. Bardzo dobre „fenderowskie” brzmienie i gryf, który będzie idealny dla większości użytkowników. Stabilne tremolo i fachowo brzmiące przetworniki stawiają ten instrument bardzo wysoko. A cena przyczynia się tylko do tego by przy wyborze powiedzieć TAK. 
Natomiast Fender Stratocaster Vintera ’50 to instrument dla świadomych wyboru gitarzystów. Jest bardziej wymagająca jeżeli chodzi o manualność, lecz potrafi odwdzięczyć się doskonałym brzmieniem godną wielu droższych instrumentów z rodziny Fendera. Wybór pozostawiam Wam. 

 

Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu. Tomek Andrzejewski.



Chapman CH-GFC-BK Ghost Fret Classic Manhattan Black  - Testuje Tomek Andrzejewski

Chapman CH-GFC-BK Ghost Fret Classic Manhattan Black - Testuje Tomek Andrzejewski

PRS CE24 Special LTD Black Amber - Test Tomka Andrzejewskiego

PRS CE24 Special LTD Black Amber - Test Tomka Andrzejewskiego

Sonicake Smart Box – mały multiefekt z wielkimi możliwościami

Sonicake Smart Box – mały multiefekt z wielkimi możliwościami

linia
Gitara | Bas | Studio | Nagłośnienie | Klawisze | Perkusje | Słuchawki | Karty podarunkowe | Boutique

Sklep Muzyczny
Guitar Center


ul. Brukowa 6/8
91-341 Łódź
Biuro Obsługi Klienta

Realizacja Zamówień

Problemy, Reklamacje
+48 (42) 280 71 33

+48 (42) 280 71 38

guitarcenter@guitarcenter.pl

zamowienia@guitarcenter.pl

reklamacje@guitarcenter.pl
Dlaczego GC? Jak kupować? Regulamin Kontakt