0 Załóż konto
Nie pamiętasz hasła?
Dlaczego GC?Jak kupować?RegulaminKontakt
Gitary Basy Studio Nagłośnienie Klawisze Perkusje Słuchawki Karty podarunkowe Boutique

IK Multimedia Tonex Pedal - moje spostrzeżenia i wnioski po kilku tygodniach użytkowania.

IK Multimedia Tonex Pedal - moje spostrzeżenia i wnioski po kilku tygodniach użytkowania.

IK Multimedia Tonex Pedal - moje spostrzeżenia i wnioski po kilku tygodniach użytkowania.

 

Pogoń za coraz to nowymi rozwiązaniami gwarantującymi lepszą jakość dźwięku w naszym gitarowym świecie jest zadziwiająca. Już dawno skończył sią czas żartów na temat poszczególnych multiefektów w stylu porównującym Line 6 PODa, Kempera i całej reszty, wskazując na ich daty produkcji i dodając pełne ironii „zobacz, brzmi jak lampa”. Bo prawda dla niektórych purystów jest niestety druzgocąca. Obecne urządzenia w ogólnym miksie naprawdę potrafią zabrzmieć jak prawdziwy wzmacniacz lampowy nagłośniony dobrym mikrofonem. Nie ma się co przed tym bronić, gdyż to co widzimy dookoła nas nazywa się „postępem”. Oczywiście nie będę udawał, że modeler brzmi w realu jak głowa z paczką, gdzie podczas uderzenia w struny gitary z głośnika gitarowego słyszymy przeszywający nas genialny sound, który uderza w nasze plecy, uszy i cztery litery, kopiąc nam bezczelnie tyłki. Jednak, wzmacniacz na scenie nie jest obrazem tego co słyszy słuchacz. Jasne, jakieś skrawki soundu z paczki mogą przedostać się do słuchacza ze sceny, ale to tylko skrawki. To co słyszymy z głośnika to zazwyczaj sound który służy tylko nam gitarzystom, by grało się nam lepiej. Przecież każdy taki sprzęt jest nagłośniony przez mikrofon, a to zupełnie zmienia postać rzeczy. A biorąc pod uwagę fakt jeszcze wielu zmiennych jak scena, okoliczności przyrody, okablowanie, sprzęt nagłośnieniowy oraz „pana akustyka”, to nagle nasz sygnał znacząco się zmienia (czytaj, baaaardzo odstaje) raczej na niekorzyść. W tym momencie na pomoc przychodzą modelery, czy obecnie profilery. Soundy w nich przygotowane potrafią obecnie zbliżyć się niemal w stu procentach do syganału generowanego z naszych wzmacniaczy uwzględniając różne mikrofony, głośniki, wielkości paczek oraz pomieszczenia w których zrealizowany został dany capturing. Tak, już widzę hejterów „to nigdy nie zabrzmi jak lampa”. Moi drodzy! To nie ma brzmieć jak „Lampa”!!! To ma brzmieć jak lampa już po nagłośnieniu, uwzględniając właśnie wszystkie te czynniki o których pisałem wyżej. Nie mówię tu o graniu w Pubie dla dwudziestu osób, gdzie faktycznie wzmacniacz i nawet nie nagłośnione „bębny” dadzą radę. Piszę tutaj o sytuacjach w których wymagana jest bezsprzeczna jakość brzmienia, a świat nie kręci się tylko wokół wymienionych wyżej instrumentów. Zazwyczaj w zespołach jest kilka instrumentów więcej i dla nich też przyda się miejsce w miksie, nie wspominając o wokaliście\wokalistce, która to jest źródłem przesłania najważniejszego, czyli treści. Jeżeli grasz w trio, a muzyka Twoja oparta jest o gitarę, to raczej nic nie zastąpi Ci ulubionego wzmacniacza. Lecz jeżeli grasz muzykę różną, lub po prostu chcesz mieć zawsze dokładnie to samo zaplecze dźwiękowe w wielu miejscach to uwierz, nic nie zastąpi Ci dobrze skonfigurowanego brzmienia na cyfrowym urządzeniu. Czas przestać porównywać obecne sprzęty do starych urządzeń tego typu, bo przecież od ponad dekady mamy już profilowanie (Kemper). Nie porównuj Nokii 3310 do obecnego Samsunga Galaxy 23 lub iPhone 14 Pro. Prawda jest taka, że te telefony przeskakują z roku na rok konkurencję oferując dodatkowo masę innych przydatnych funkcji niż tylko dzwonienie. Świat mało co rozmawia przez telefon. Za to komuinkatory, aplikacje, internet i kto wie co jeszcze stało bądź staje się codziennością. To samo dotyczy właśnie profilerów czy modelerów. To już nie jest sprzęt tylko do generowania sound (co nie ukrywam dla mnie jest najważniejsze), ale pozwala zachować pesety w chmurach, wymieniać się nimi. Mamy zazwyczaj dodatkową bazę efektów kiedyś kosztującą w normalnym pojedynczym zestawieniu kostek majątek. Nie ma się zatem co wzdrygać na słowo „cyfra” a przejść nad nią do porządku dziennego dając jej szansę. Nie musimy rezygnować ze swojego wzmacniacza, ale możemy zawsze rozbudować go o właśnie „ten wzmacniacz” w wersji cyfrowej! Wybór pozostawiam Wam.

I zanim krótko nakreślę to co moim zdaniem jest na plus a co na minus w Tonexie, to chcę podzielić się tylko krótką refleksją. Wydaje mi się, że korzystanie z jakichkolwiek urządzeń ma sens tylko wtedy, gdy pomagają się nam rozwijać, a nie zabierają czas w którym ten rozwój mógłby nastąpić. Wiedza nie jest wyznacznikiem umiejętności. To, że ciągle siedzisz w necie oglądając filmy o pracy stolarza nie sprawi, że sam staniesz się stolarzem. Co innego, gdy się wspomagasz wiedzą i tipami, a co innego gdy tylko o nich mówisz. Tak wygląda świat obecnych gitarzystów w zdecydowanej większości przypadków. Dlaczego o tym piszę? Bo jeżeli kręcisz ciągle coś na urządzeniu przez trzy godziny, a grasz tylko piętnaście minut to wybacz mój drogi czytelniku, ale chyba odwróciły Ci się priorytety. Bo celem jest muzyka, to do tego zostały stworzone te wszystkie sprzęty, a nie kręcenie samo w sobie. Dlatego im prościej tym lepiej, im mniej tym więcej. Przecież i tak brzmienie kreuje się latami. A jak się to robi? Na pewno nie kręcąc gałkami, a grając i słuchając muzyki. Zatem tego wam życzę, a sam wracam do minimalizmu, by tylko grać. Dlatego padło na Tonexa.

 

To właśnie Tonex wybawił mnie od ślęczenia nad „poszukiwaniem brzmienia” i spowodował, że wreszcie zaczęło mi się chcieć na nowo grać. Jego prostota i skromne jak na obecne czasy możliwości ujęły mnie bez granic. Bo dla mnie osobiście najważniejsza jest jakość brzmienia, a wszystko inne to tylko dodatek. I tak jest właśnie w tym przypadku. Użytkuję to urządzenie niemalże od samego początku jego wprowadzenia na rynek. Wprawdzie edycja i sam wyświetlacz jest lekko mówiąc archaiczny, lecz nie sprawia mi to kłopotu. Wszystko co widzę na wyświetlaczu jest czytelne i pozwala na szybkie poruszanie się po jego interfejsie. Funkcje w ustawieniach globalnych takie jak Trim, pozwalają na płynne zmiany sygnału wyjściowego z instrumentu, co skutkuje możliwością ustawienia dokładnie tego czego oczekujemy od naszej gitary. Dodatkowo Tonex pozwala na pełną edycję equalizacji oraz na dodanie poszczególnych efektów takich jak reverb, kompresor i bramka szumów. Warto wspomnieć również o tym, że na pokładzie znajdziemy opcję Presence i Depth. Dzięki tym dwóm funkcjom, w szybki sposób dostosujemy nasze brzmienie pod warunki sceniczne, bez potrzeby zmian w equalizacji zapisanego już presetu. Fakt, że mamy do dyspozycji tylko trzy switche powoduje, że nasze zapędy do kręcenia i ustawiania kolejnych presetów słabną, co skutkuje skupieniem się nad wyborem konkretnych brzmień. Niestety rozwiązanie to ma również swoje słabe strony. Ze względu na fakt, że urządzenie jest interfejsem audio, rozwiązano system switchy, jako docelowy w ustawieniu Tonexa pod korzystanie z pluginu. Aby wprowadzić urządzenie w tryb bypass, należy wcisnąć przełącznik, po czym zgaśnie kontrolka nad przełącznikiem. Niestety takie rozwiązanie w warunkach polowych skutkuje tym, że nagle możemy stracić sygnał presetu i usłyszymy tylko czysty sygnał gitary. Oczywiście można nad tym zapanować, wystarczy by myśleć co się robi, lecz jeżeli jesteśmy roztargnieni, polecam zaopatrzyć się w mały sterownik MIDI. Urządzenie nie posiada pętli efektów, za to ma dwa wyjścia stereofoniczne. Dodatkowo posiada również wejście na dodatkowy kontroler nożny. Dzięki temu, możemy sterować dodatkowymi parametrami wszystkich efektów oraz wzmacniaczy w urządzeniu. Niestety Tonex nie posiada stroika. Jest to absurdalne posunięcie firmy, natomiast liczę na to, że w dalszej perspektywie zostanie to zupdatowane.

Świetnym rozwiązaniem jest wbudowany interfejs o którym wspomniałem wcześniej. Pozwala on na nagrywanie dźwięku, oraz prostą rejestrację audio instrumentu w warunkach domowych. Do samego Tonexa otrzymujemy wtyczkę VST o tej samej nazwie. Dzięki temu zaoszczędzimy na korzystaniu ze studia nagrań i będzie nam łatwiej w podjęciu kroków, by realizować samego siebie muzycznie.  To kolejny plus dla tego profilera. I choć jest kilka większych minusów takich jak brak pętli efektów, wspomnianego stroika, oraz archaicznego wyświetlacza, to jakość brzmienia rekompensuje całkowicie wyżej wymienione braki.

 

 

Nie będę rozpisywał się, na temat samego procesu capturingu brzmienia, gdyż z tego parametru będzie korzystała bardzo mała grupa ludzi. Natomiast fakt, że mamy do dyspozycji sporą bazę brzmień w Tone Net, oraz możemy zakupić różnego rodzaju paczki wzmacniaczy sprawia, że nie musimy obawiać się o brak dobrych soundów. Dla mnie osobiście (jest to subiektywne odczucie) ten sprzęt jest absolutnie wystarczający, by sprostać wymaganiom gry live oraz pracy w studiu nagrań. Nie szukam już nic, a myślę tylko o tym, by grać. O to chyba chodzi w każdym obcowaniu z  obecnym i byłem sprzętem oraz z jego korzystania. Bo przecież w tym wszystkim najważniejsza jest muzyka. Takiego podejścia życzę sobie i Wam.

 

Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu - Tomek Andrzejewski. 



Sonicake Smart Box – mały multiefekt z wielkimi możliwościami

Sonicake Smart Box – mały multiefekt z wielkimi możliwościami

Fender Vintera III Late 50s Stratocaster MN 3TS - Test Tomka Andrzejewskiego

Fender Vintera III Late 50s Stratocaster MN 3TS - Test Tomka Andrzejewskiego

Ibanez RGR431PB-CGF - Test Tomka Andrzejewskiego

Ibanez RGR431PB-CGF - Test Tomka Andrzejewskiego

linia
Gitara | Bas | Studio | Nagłośnienie | Klawisze | Perkusje | Słuchawki | Karty podarunkowe | Boutique

Sklep Muzyczny
Guitar Center


ul. Brukowa 6/8
91-341 Łódź
Biuro Obsługi Klienta

Realizacja Zamówień

Problemy, Reklamacje
+48 (42) 280 71 33

+48 (42) 280 71 38

guitarcenter@guitarcenter.pl

zamowienia@guitarcenter.pl

reklamacje@guitarcenter.pl
Dlaczego GC? Jak kupować? Regulamin Kontakt