 Brytyjski „BUTIK” na wyciągnięcie naszych dłoni, czyli zestawienie wzmacniaczy Victory Amplifiers V30 The Jack MKII vs Victory Amplifiers VC35 The Copper.
Kto z nas gitarzystów nie marzy, bądź nie marzył o lampowym wzmacniaczu. Te lekko żarzące się szklane bańki potrafią hipnotyzować nie tylko brzmieniem na które mają ogromny wpływ, ale również wyglądem. Jako muzycy mamy mocno wyśrubowany zmysł słuchu, ale i wzrok jest też lekko podkręcony. Zawsze szukamy czegoś, co genialnie brzmi, lecz nie jest obojętne dla naszych oczu. Stąd tyle różnych konstrukcji pojawia się w wielu opcjach wykończenia. Kolor, użyte materiały oraz możliwości danego sprzętu są tak szerokie, że czasem trudno wybrać ten jedyny zestaw do przelewania naszych wewnętrznych muzycznych pomysłów na struny. Lecz nie tylko wygląd i brzmienie w dzisiejszych czasach ma znaczenie. Zapotrzebowanie na małe gabaryty stało się również warunkiem, dla którego często wybieramy właśnie „mniejszy” sprzęt. O ile w stompboxach zmiana rozmiaru produktu nie jest dziś problemem, to przy wzmacniaczach lampowych i to butikowych, gdzie droga na skróty nie jest najlepszym rozwiązaniem, to zdecydowanie bardziej problematyczny temat. Próby zmniejszenia lamp mocy jak na tą chwilę nie są chyba brane pod uwagę przez firmy produkujące wzmacniacze, więc producenci wpadli na inny sposób. Firmą która łączy ze sobą butikową jakość, nadal świetną cenę oraz niewielkie gabaryty jest brytyjski Victory Amplifires. To oni rozpropagowali wzmacniacze w metalowych obudowach zwanych lunchbox z blachy stalowej. Te główki są tak małe i lekkie, że można je z łatwością zabrać do samolotu jako bagaż podręczny. Pomysł ten wywodzi się od samego mistrza gitary Guthrie Govana, który ze względu na olbrzymią ilość międzynarodowych koncertów potrzebował zabierać swój wzmacniacz ze sobą. Pierwszą konstrukcją tego typu był V30 The Countess, który został zaprezentowany w 2014 roku. Firma rozwinęła bardzo swoją produkcję i mamy w tej chwili całą gamę wszechstronnych wzmacniaczy. Dodatkowo możemy znaleźć tu konstrukcje o dużo większej mocy, oraz preampy podłogowe w wersji stompboxów.  Bardzo udanym wzmacniaczem, który wnosi „klasykę” czyli wzmacniacz Vox AC30 na inny level praktyczniejszego brzmienia jest VC35 The Copper, który pojawił się w 2019 roku. W 2020 firma Victory zrezygnowała z podziału na serie Handwired, Compact i Heritage. Obecnie mamy serię: Duchess, Jack, Copper, Sheriff, Kraken oraz dodatkową Artist Series dla specjalnych modeli sygnowanych. W tym samym czasie V30 Countess została przemianowana na V30 The Jack, aby podkreślić jej wszechstronność. I właśnie dziś postanowiłem zestawić ze sobą „Victory Amplifiers V30 The Jack MKII” z „Victory Amplifiers VC35 The Copper”. I tak naprawdę nie chodziło mi o podobieństwa, a właśnie o różnice jakie są między tymi dwoma „głowami”. Dzięki temu będzie Wam łatwej wybrać coś, co jest bliższe waszym preferencjom soundowym. Skupię się na najważniejszych aspektach tych headów.
 Oba wzmacniacze są wyprodukowane w podobnej formie. Czyli małe metalowe obudowy bardzo łatwe w transporcie. VC35 The Copper może dostarczyć szeroką gamę czystych tonów i crunchu, który naprawdę zachwyca ilością harmonicznych. Za to Victory Amplifiers V30 The Jack MKII oferuje zupełnie nową paletę czystych, crunchowych i lekkich brzmień overdrive, choć i mocniejszego drive nie zabraknie. Oba wzmacniacze posiadają dwa tryby mocy. VC35 posiada lampy 2 x ECC83, 1 x EF184, 4 x EL84, 35 wat mocy z możliwością podcięcia jej do 12 wat. Jego wymiary to 342 x 185 x 185 mm a waga to 8.2kg.
 Natomiast V30 posiada lampy 4 x 12AX7, 2 x 6L6, 42 waty mocy z podcięciem do 7 wat. Jego wymiary to 342 x 185 x 185 mm, czyli identyczne jak w V35 oraz posiada wagę 8.2kg. VC35 The Copper na pokładzie posiada regulację Gain, Bass, Middle, Treble, Reverb, Tone, Master oraz dwa switche. Pierwszy „Bass Cut” a drugi „Mid Boost”. Natomiast Victory Amplifiers V30 The Jack MKII posiada Clean Gain, Overdrive Gain, Bass, Middle, Treble, Clean Master, Overdrive Master oraz switch do przełączania między kanałem czystym i przesterowanym.
Dodam tylko, że firma Victory Amplifires buduje swoje wzmacniacze w Anglii. Skupiają się na prostocie w działaniu, elastyczności w użytkowaniu i absolutnie bezkompromisowym brzmieniu. Tworzą wzmacniacze, które naprawdę inspirują i nigdy nie zawodzą. Głowy te zawsze zapewniają doskonały stosunek jakości do ceny, dlatego jeżeli rozważacie zakup butikowego „wzmaka” za rozsądne pieniądze, bez kompromisów i z niesamowicie skutecznym brzmieniem to warto iść drogą zwycięzcy, czyli „Victory”!
Tomasz Andrzejewski
|