 Lutnicze pogotowie ratunkowe - Jak sprawdzić jakość nabicia progów w gitarze?
Idąc do sklepu po swój wymarzony instrument nie myślimy nawet o tak prozaicznej czynności jak weryfikacja jakości nabicia naszych progów. No bo przecież po co, skoro to nowiutka gitara prosto z pudełka. Jeszcze pachnie świeżością i ma taki ładny kolor. Akcję strun (wysokość nad progami) wyregulujemy i będzie świetnie. Poza tym jest dość droga, to musi być „dobra”. Ehh. Jakie to naiwne. I nie chcę byście odebrali to jako kpinę z mojej strony. Chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że w instrumencie jest zdecydowanie ważniejsza jakość techniczno-manualna niż kolor czy wygląd. Wiadomo, najlepiej by oba warunki były spełnione jednocześnie, jednak to nie takie proste i zależy od wielu czynników. Pamiętajmy, że zdecydowana większość instrumentów pokonuje spore dystanse i to oceanami i morzami, byśmy mogli cieszyć się z ich zakupów. Często stoją tygodniami w dokach oczekując na transport, odprawy i oclenie. Warunki raczej nie sprzyjają drewnu, które leży w zamkniętych i wilgotnych kontenerach. Nie za bardzo pomogą tutaj foliowe worki naciągnięte na instrumenty, zapakowane w grube kartony. Nawet najlepsze futerały mają problem z utrzymaniem odpowiedniej wilgotności powietrza. Biorąc pod uwagę fakt, że sam proces suszenia drewna przed produkcją ze względu na niesamowity popyt na sprzęt pozostawia wiele do życzenia, mamy receptę na „techniczne niespodzianki” w naszych ukochanych nowych wiosłach. I o ile polakierowane gitary radzą sobie z tym problemem, to podstrunnice, które nie mają warstwy lakieru mogę mieć z tym problem. Co za tym idzie? Czasem progi po prostu pracują razem z podstrunnicą jak żagle na wietrze. A by można było cieszyć się idealnym instrumentem zasada jest prosta. Gryf ma być idealnie równy po przeszlifowaniu podstrunnicy, progi dobite i skorygowane szlifem, by każdy na całej długości był tej samej wysokości. Oczywiście nie mogą one pracować w drewnie. Muszą być jednolitą i nierozerwalną częścią gryfu. Dzięki odpowiedniej jakości, nabiciu i korekcie mamy pewność, że z akcją strun zejdziemy do interesującej nas wysokości (oczywiście sporo zależy też od radiusa, o czym należy pamiętać przed zakupem gitarki). Ale jak to sprawdzić? Jeżeli kupujemy gitarę przez internet, to trzeba być świadomym, że należy brać pod uwagę szlif już w nowej gitarze. Nie musi tak być, lecz może. I zaraz usłyszę mędrców! To żarty, by w nowym instrumencie robić korekty. To się nadaje do reklamacji itp itd. Reklamacja? Jeśli gryf jest jak fale Dunaju, bądź ma błąd fabryczny to jak najbardziej. Ale nie jeżeli nie potrafisz zejść do jakiejś wyimaginowanej przez siebie akcji strun. Jak wspomniałem wyżej, wiele czynników ma wpływ po opuszczeniu już instrumentu z fabryki. Więc bez sensu obwiniać sklep czy producenta za to co dzieje się po drodze. Tym bardziej, że drewno pracuje cały czas. Nie bronię tu niedoróbek. Jeżeli zobaczycie niedobity próg to jest to wada fabryczna, lecz jeżeli progi was drapią przy krawędzi podstrunnicy, to oznacza, że pogoda zrobiła swoje. Co więcej, może się okazać, że na wiosnę problem zniknie sam, bo wilgotność wróci do normy po wyłączeniu kaloryferów po okresie zimowym.  Jeżeli jednak kupujecie gitarę w sklepie i chcecie mieć pewność, że progi są idealnie nabite, bo wydajecie masę „kasy”, to możecie sprawdzić to w prosty sposób. Zaopatrzcie się w linijkę aluminiową w jakimś sklepie budowlanym. Przyda się Wam jeszcze nie raz, o czym opowiem w innych odcinkach. Następnie zróbcie sobie dostęp do pręta regulacyjnego w szyjce, przyłóżcie linijkę wzdłuż środkiem podstrunnicy i wyprostujcie kluczem gryf. Nie bójcie się, że zerwiecie nakrętkę, to nie jest gitara basowa by bać się o naprężenie strun. Wykonujecie czynność do momentu, aż wszystkie progi dotykają linijki. Możecie spojżeć pod światło czy nie ma prześwitów. Następnie przykładacie przymiar między strunami pierwszą i drugą, drugą i trzecią, trzecią i czwartą, czwartą i piątą oraz piętą i szóstą. Za każdym razem weryfikujecie czy progi przylegają do linijki. Jeżeli tak to możemy być spokojni. Reszta przy ustawianiu akcji będzie zależała już od mostka i siodełka.  Drugi sposób jest też skuteczny, choć trzeba mieć dobre oko. Również należy dostać się do pręta regulacyjnego i wyprostować gryf do momentu, aż struna dociśnięta na pierwszym i ostatnim progu zetknie się ze wszystkimi progami. Jeżeli gryf jest przygotowany bierzemy się za most. Opuszczamy struny na siodełkach, lub jeżeli to most dwupunktowy, to schodzimy śrubami na których jest zawieszony najniżej jak tylko się da. W tym momencie lepiej zluzować struny, aby nie niszczyć noży w mostku. Po opuszczeniu do granic prześwitu struny sprawdzamy, czy wydaje dźwięk na każdym z progów. Jeżeli tak to mamy pewność, że akcję ustawimy jaką chcemy. Jeżeli jednak w niektórych miejscach gaśnie zupełnie, że słychać kolejny dźwięk zamiast tego, który powinien być pod palcem to może to świadczyć o tym, że jednak przyda się szlif korygujący. Oczywiście piszę tu o gitarzystach lubiących niską akcję, gdyż dla zdecydowanej większości lekkie setupy na świeżo zakupionych gitarkach wystarczają, by cieszyć się pełnią szczęścia. Tak czy inaczej warto zawsze sprawdzić jakość nabicia progów, ich spolerowanie i wykończenie końcówek. Liczmy też siły na zamiary. W gitarze za 1000 zł nie oczekujmy jakości jak w gitarze za 10 000 zł. Ale mając podstawową wiedzę, będziemy mieć spokój wewnętrzny, że zakupiliśmy instrument grywalny. A jeżeli widzimy pewne niedociągnięcia a cena nas satysfakcjonuje, to przynajmniej możemy się spodziewać przewidzianych sytuacji serwisowych i zweryfikować ich cenę przed zakupem, aby stwierdzić, czy warto to korygować, czy dorzucić parę groszy i zainwestować w trochę droższy, ale „bezpieczniejszy” instrument.
 Prawdą jest, że jeśli chcielibyśmy w stu procentach podejść do tego tematu, to do samego sprawdzenia potrzebowalibyśmy przymiar, który dotyka podstrunnicy, a ma wyżłobienia nad progami. Wtedy równamy szyjkę podstrunnicą do przymiaru a dopiero potem szukamy nieregularności w wysokości progów. Ale jak zrobić takie narzędzie, gdyż ceny lutniczych oryginalnych są kosmiczne. Nic prostszego! Zakupujemy jak wspomniałem powyżej aluminiową linijkę długości pięćdziesięciu centymetrów. Cienka strona będzie nam służyła do przymiaru progów a w grubszej pilnikiem zpiłujemy rowki w których będą chowały się progi po przyłożeniu przymiaru do podstrunnicy. Wcześniej przykładamy grubszą krawędzią linijkę do progów i zaznaczamy markerem miejsce w którym znajduje się próg. Następnie pilnikiem okrągłym przez środek oznaczenia markera zbieramy materiał na głębokość około 5 mm. Będzie to bezpieczna odległość linijki od progu. Cały instruktaż możecie zobaczyć na naszym kanale YouTube „TV Guitar Center” wpisując tytuł dzisiejszego poradnika:
Pozdrawiam serdecznie Tomasz Andrzejewski.
| | |