 Lutnicze „POGOTOWIE RATUNKOWE”- Ten sam dźwięk na kilku kolejnych progach?
Przy użytkowaniu naszego instrumentu często mamy do czynienia z różnorakimi przypadłościami. O ile wiele z nich nie jest obarczone poważną mechaniczną ingerencją i możemy je skorygować tylko za pomocą np. „Multitioola” (wielofunkcyjnego narzędzia dodawanego zazwyczaj w zestawie do gitary), to jednak do niektórych trzeba będzie zastosować bardziej radykalne rozwiązania. Na te mało inwazyjne „przypadłości” składa się kilka tematów, które moim skromnym zdaniem powinien potrafić zrobić każdy, kto obsługuje takie narzędzie jak gitara, czyli:
- strojenie instrumentu,
- wymiana strun,
- ustawienie menzury,
- ustawienie wysokości strun na mostku,
- regulacja mostu typu stały, tremolo, Floyd Rose, Evertune,
- regulacja krzywizny gryfu,
- regulacja wysokości przetworników.
Dlaczego powinniśmy to potrafić? Z prozaicznej przyczyny! Wielokrotnie tego typu rzeczy trzeba wykonać w najmniej odpowiednim i mało komfortowym momencie. Czasem przed samym koncertem potrafi się coś wydarzyć i trzeba szybko reagować analizując, odnajdując i „naprawiając” usterkę. Kolejny powód to finanse. Nie są to tak poważne sytuacje, by jechać z tym do lutnika. Wyobraźmy sobie, że prowadząc samochód w szczerym polu, gdzie nie mamy zasięgu telefonu łapiemy „gumę”. Czy usiądziemy i zaczniemy płakać? Hmm, patrząc na dzisiejszy świat i wielu przewrażliwionych ludzi śmiem nieśmiało stwierdzić, że taki obrazek jest bardzo prawdopodobny, ale jednak mam w sobie trochę wiary, dlatego stwierdzam, że po prostu wymienilibyśmy koło. I to właśnie jest motto powyższej treści. Podejść do niektórych gitarowych „przygód” jak do wymiany koła. Dzięki wielu filmom i treści w internecie, możecie nauczyć się olbrzymiej ilości rzeczy dotyczącej podstaw w zakresie lutnictwa. A sam również postaram się pokazać Wam jak najwięcej z tematów o których pisałem powyżej, jak i takich, jakich wielu lutników nie chce byście o nich wiedzieli. Trudno. Zaryzykuję życie, by się tym z Wami dzielić, gdyż odczuwam wewnętrzną potrzebę, by brnąć w to dalej. Potraktuję to, jako moją życiową misję :) Ale dość żartów i do konkretów.  Dziś na warsztat bierzemy sytuację, na jaką nikt z nas chyba nie jest gotowy. Mianowicie taką, w której grając dźwięki następujące po sobie, słyszymy tylko jeden wyższy i ten sam dźwięk. Problem ten może pojawić się z kilku przyczyn o czym napiszę w dalszej części tekstu. Spróbujemy przeanalizować sytuacją i krok po kroku zweryfikować co jest tego powodem i jak sobie z tym poradzić.
Pierwsza z przyczyn to za bardzo napięty pręt w gryfie, Przez to struny opadły na tyle, że w dalszej części gryfu dotykają progów, lub są tak nisko, że słyszymy tylko ostatni dźwięk na progu. Wtedy popuszczenie pręta powinno pomóc.
Drugi z powodów to źle ustawiona akcja strun na moście. W tej sytuacji wystarczy delikatnie podnieść struny na siodełkach w mostku.
Powód trzeci to odkształcony gryf. Można to zweryfikować patrząc wzdłuż krawędzi gryfu, bądź przykładając linijkę by dotknęła wszystkich możliwych progów. Jeżeli na podstrunnicy jest garb i nie pomaga luzowanie pręta, wtedy problem jest dość poważny. Czasem da się go zniwelować robiąc szlif progów, lecz zazwyczaj niezbędne jest wyciągnięcie progów, zeszlifowanie podstrunnicy a następnie nabicie nowych progów. Bywa również tak, że niezbędne jest zerwanie podstrunnicy i zeszlifowanie/wyrównanie samej szyjki przed ponownym przyklejeniem podstrunnicy. Może być jeszcze kilka innych czynników, lecz są one zazwyczaj składową wielu elementów, więc skupię się na takim, z którym możemy sobie sami poradzić. Taką właśnie sytuacją jest jeden wyższy próg.  Ogólnie jestem zwolennikiem robienia zawsze pełnego szlifu progów dlatego, że wszystkie elementy niepożądane są eliminowane za jednym podejściem. Jednak gdy zdarzy się nam wymieniony problem, który skutkuje tym, że wcześniejsze progi przed wspomnianym lekko wyższym nie wybrzmiewają, możemy sami temu zaradzić.
Zweryfikujmy co jest powodem wyższego progu. Próg który lekko „wyszedł” środkiem. Bywa tak, gdy rozeschnie się podstrunnica. Może się też wydarzyć, że po prostu próg został niedobity już na etapie montażu gitary, rowek był za płytki, lub po prostu coś wpadło do niego podczas nabijania. W gitarach tańszych, gdzie ilość nie zawsze idzie w parze z jakością może być to właśnie podstawowy i główny powód, choć spotkałem się z takim problemem nawet w bardzo „zacnych” instrumentach.
Jak sobie z tym poradzić? Najpierw musimy zdiagnozować który to próg, najlepiej wykorzystując kartę kredytową do weryfikacji po trzy progi obok siebie. Pamiętajmy by najpierw wyprostować idealnie gryf prętem regulacyjnym. Próg na którym robi się tzw. Huśtawka będzie właśnie winowajcą.
 Metod będzie kilka. Najprostsza z nich to próba dobicia tegoż progu. Należy zatem podłożyć coś twardego pod gryf wcześniej nakładając na twardy element choćby zwinięty ręcznik, by na szyjce nie odbił nam się ten twardy element. Następnie uderzamy młotkiem (przez jakiś kawałek drewienka by młotek nie miał bezpośredniego kontaktu z progiem) delikatnie raz lub dwa. W zależności od tego czy będzie konieczność większej ilości uderzeń, po wcześniejszej weryfikacji (uderzając w strunę i sprawdzając, czy problem występuje nadal). Jeżeli mamy młotek z końcówką gumową lub z tworzywa sztucznego możemy uderzać w próg bezpośrednio. Pamiętajmy też o tym, że jeżeli próg wszedł nieco głębiej będziemy mogli go wyciągnąć delikatnie cęgami, co możecie zaobserwować w filmie. Lecz co gdy ten sposób nie zadziała? Nie pozostaje nic innego jak użycie pilniczka w miejscu pod struną. Musimy robić to z wyczuciem kontrolując co kilka ruchów czy już aby nie jest wystarczająco. Weryfikujemy oczywiście przez dociskanie struny i sprawdzeniu, czy już reszta dźwięków wybrzmiewa. Jeżeli spiłowaliśmy wystarczająco wtedy zobaczymy nieprzyjemną sytuację. Próg w tym miejscu będzie płaski z wyraźnymi śladami pilnika. Mając świadomość, że większość z was nie posiada profesjonalnego pilnika do koronowania progów, musimy zaradzić temu inaczej. Wystarczy zatem pilnik trójkątny bądź taki o jakim mówiłem w poprzednim odcinku. Nie polecam tanich pilników „lutniczych” z Chin. Więcej narobimy nimi szkód niż polepszymy sytuację. O wiele lepiej zastosować zwykłe pilniki ze sklepu budowlanego o niedużej gradacji. O tym jak przygotować sobie bazę narzędzi „własnej roboty” opowiem przy okazji innego odcinka. Ale wracając do tematu. Należy wtedy zabezpieczyć podstrunnicę taśmą lub kawałkiem blaszki (wyciętej z puszki aluminiowej). Następnie ruchami po krawędzi bocznej progu pozbywamy się rantów, które powodują, że próg jest płaski. Robimy tą czynność z obu stron aż do satysfakcjonującego nas efektu. Jednak to jeszcze nie koniec. Kolejny element to polerowanie. Możemy rozpocząć od papieru o gradacji 1000, następnie po kilkudziesięciu ruchach papier 1500 a na koniec 2000. Po czynnościach z papierem wystarczy kawałek wełny metalowej 0000 i gotowe. Jeżeli jesteśmy purystami możemy wykorzystać dodatkowo pastę polerską i wypolerować próg ręcznie bądź urządzeniem Dremel z końcówką z nakładką filcową. Po zakończeniu całej procedury regulujemy gitarę i cieszymy się znowu sprawnym instrumentem :)
Mój film z pewnością pomoże Wam w tym procesie więc zapraszam do oglądania:
Tomek Andrzejewski
|