 Krótko i na temat - Złote a skromne, czyli Sire L7 Gold Top w dwóch odsłonach.
Długo zastanawiałem się czy nie zmienić koncepcji pisania tych treści, skupiając się na suchych faktach, dotyczących samych technicznych konkretów. Jednak takich materiałów są przysłowiowe „tony” w różnego rodzaju miejscach i czeluściach internetu oraz materiałach drukowanych (takich jak periodyki skupiające się bardziej niż sklepy na sprzedaży produktów, z których to czerpią zyski z reklam). Sam mam świadomość tego czym rządzi się marketing i wiem, że czasopisma muszą iść tym tokiem, gdyż zatrudnia się tam ludzi, którzy muszą otrzymać wynagrodzenie za pracę jaką wykonują. Możecie mi wierzyć, to czasem tytaniczna sprawa. Trzeba napisać i sprawdzić treści, zrobić grafikę, korekty oraz przygotować skład pod druk. Wiem to, bo pisałem dla obu głównych gitarowych pism. Lecz mi zaczęło brakować czegoś, co określam mianem „przesłanie”. Fajnie jest oglądać zdjęcia wspaniałych i coraz to nowszych instrumentów, jeszcze lepiej znać ich specyfikacje i poczytać o nowatorskich rozwiązaniach, które nie zawsze sprawdzają się w codziennym użytkowaniu gitary. Ale chyba głównym powodem tego, że nabywamy takie czasopismo, jest chyba pasja do samej muzyki. Chyba, że się mylę? Przecież to, że gramy na gitarach nie jest wynikiem przypadku (choć czasem tak się może wydawać). Przecież „przypadkiem” nie potknęliśmy się o instrument stojący na statywie, po czym nagle staliśmy się muzykami (słowo muzyk w tym wypadku określa tak zawodowego instrumentalistę, jak i amatora zafascynowanego światem dźwięku). Dlatego tak bardzo zależy mi na innym i zarazem bardziej ludzkim pisaniu, by motywować i naprowadzać was na to co moim zdaniem ważne, na bazie moich życiowych doświadczeń z muzyką i gitarą. Zderzenie się z czyimś światopoglądem potrafi kształtować to, co w nas najważniejsze, czyli empatię i otwartość na inne światy. Mój przepełniony jest muzyką i gitarą do granic możliwości. I choć czasem przytłacza mnie ciężar i nadmiar „gitary w gitarze”, bo przecież nie tylko gram ale i nagrywam, zajmuję się budową i serwisem instrumentów, rejestruję i edytuję wideo (choćby nasze testy), to staram się poszerzać moje horyzonty dzień za dniem. To, że wykraczam czasami poza określone ramy jest tylko wypływającą ze mnie pasja, która nie może siedzieć tylko we mnie, a pragnie rozsiewać się i zarażać innych. A czym jest pasja? Na swój sposób wiarą w to, że to co robimy wprowadzi nas na inny level bycia lepszym w tym co staramy się robić. A wiara jest przeświadczeniem tego czego nie widzimy ale wiemy, że jest i się wydarzy. Wywód ten piszę w pierwszy dzień 2023 roku, stąd wszystkie te przemyślenia. Jedno już wiem. Nie odpuszczę tego „felietonowego” toku pisania, bo często to co robię jest motywatorem dla mnie samego i nie chcę się tego wyzbywać, dając Wam to, co już od dawna nie jest tak oczywiste w świecie przepełnionym bylejakością i „za przeproszeniem” - debilizmem. Bo jak inaczej nazwać pozbawione głębszej treści krótkie formy przekazu wzrokowego, gdzie w większości przypadku polega ona na tworzeniu „vipów” wkładających sobie do nosa kredki licząc na „zasięg”. Gdy tak naprawdę najważniejszy zasięg to ten, dotyczący mojego „małego” świata składającego się tylko ze mnie. To ile sam potrafię zmienić w sobie i dać z siebie określa kim jestem i powoduje, że otwierają się przed nami drzwi, które przy standardowym podejściu do życia (czyli „jest jak jest”) nigdy by się nawet nie pojawiły na naszej drodze. Dlatego zanim napiszę treść główną dotyczącą tytułu „Złote a skromne” chcę życzyć Wam czegoś, z czym może nie zetknęliście się w masie składanych końcem roku życzeń. A brzmi to tak!
Czy wiesz, że na zdecydowaną większość sytuacji dotyczących swojego życia masz wpływ TY sam? Bo co oznacza treść „Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku”? Czy ktoś, kto to pisze ma sprecyzowane myśli pisząc te słowa? To co dla Ciebie „najlepsze" jest zależne (pomijając sytuacje, na które nie mamy wpływu) od tego jak pokierujesz swoimi dalszymi krokami. Zatem życzę Ci wytrwałości w podejmowaniu trudnych decyzji i wytrwałości w stawianiu sobie codziennie poprzeczki wyżej i wyżej. Byś nie czekał na telefon tylko dlatego, że wydaje Ci się, że jesteś najlepszy w tym co robisz i wszystko Ci się należy, ale sam wykonywał kolejny krok za krokiem.
Piszę to głównie do siebie, lecz wiem, że jest tu wielu, którzy potrzebują tak jak ja motywującego „kopa w tyłek”. Bądźcie zatem lokomotywą, a nie wagonem, a przy dobrym napędzie inni będą chcieli podpiąć się pod Wasz własny zestaw! Bądź drogowskazem i motywatorem dla każdego kto Cię spotka, by mogli powiedzieć „chcę być taki jak on” a nie "chcę mieć to co on”…Pozdrawiam i ognia z gryfu!
 Dziś bierzemy na tapetę dwa niesamowite instrumenty, do których większość instrumentów z tej półki cenowej i w tej stylistyce nie ma nawet startu. Tymi instrumentami będą dwa wyjątkowe Les Paule marki Sire Larry Carlton. Oba to modele „L7” w wykończeniu Gold Top z małą różnicą. Pierwsza z nich jest na standardowym secie przetworników typu humbucker opartych na magnesach Alnico 5 a druga z dopiskiem „V” (vintage) posiada przetwornikiu typu P90. A czym są P90? To przetworniki którym jest blisko tak do singli jak i do humbuckerów. W zestawieniu z korpusem z mahoniu potrafią czynić dźwiękowe cuda. Może nie mają takiego „outputu” na wyjściu, ale za to podkreślają wszystkie możliwe harmoniczne w wysokich i środkowych tonach. Dzięki wykorzystaniu mahoniu o „dół” w częstotliwościach nie musimy się martwić. Humbuckery w standardowej wersji „L7” mają większy pazur i nadają się do genialnych mocnych refów, jak i lejących się solówek. Mi bardziej odpowiada obecnie wersja z dopiskiem „V”, może dlatego, że jestem trochę zmęczony „ciężarem” mocnych brzmień i szukam innych kierunków rozwoju. Jednak chciałbym mieć obie w zestawie narzędzi do nagrań.
Co do konstrukcji, to gitarki posiadają wklejone mahoniowe gryfy w jednoczęściowe mahoniowe korpusy (tak na swojej stroni pisze producent) i ja w to wierzę, gdy słucham wydobywających się z gitar dźwięków. Oba instrumenty posiadają po dwa potencjometry tonów i dwa głośności oraz trójpozycyjne przełączniki. Podstrunnice wykonane są z hebanu i posiadają zaokrąglone krawędzie, co razem z szyjką o profilu „C” daje nam wyjątkowo komfortowe wrażenia z gry.
Mostki to tradycyjne i znane z LP rozwiązania, czyli Tune-o-matic. W obu gitarach zastosowano blokowane klucze w układzie „trzy na trzy”, a topy polakierowano na „złoty, ale skromny” kolorek. Warto dodać że gitary posiadają topy klonowe, a dostępne modele spotkamy w różnych rozwiązaniach kolorystycznych oraz wersje, z pięknymi fornirowanymi frontami korpusów. Rewelacyjnie wykończone szerokie i wysokie progi medium jumbo, dają nam niesamowitą kontrolę nad artykulacją lewą dłonią. Polecam oba instrumenty i zapraszam do testu zestawiającego obie gitary na naszym kanale YouTube.
Pozdrawiam serdecznie Tomek Andrzejewski.
 A teraz krótka specyfikacja obu modeli :
Sire Larry Carlton L7 Gold Top
- Materiał korpusu: Mahoń
- Kształt korpusu: Sire Les Paul-Style Shape
- Top: Klon
- Gryf: Mahoń C-shape
- Podstrunnica: Heban z zaokrąglonymi krawędziami
- Progi: 2,7mm Medium Jumbo
- Klucze: blokowane Sire Premium Locking Tuner
- Przetworniki: 2x Chrome Covered Humbucker Alnico5
- Kontrola: 2x Volume, 2x Tone (osobno dla każdego przetwornika), 3-pozycyjny przełącznik.
- Mostek: Tune-o-matic
- Osprzęt: Chromowany
- Kolor: Gold Top
 Sire Larry Carlton L7V Gold Top
- Materiał korpusu: Mahoń
- Kształt korpusu: Sire Les Paul-Style Shape
- Top: Klon
- Gryf: Mahoń C-shape
- Podstrunnica: Heban z zaokrąglonymi krawędziami
- Progi: 2,7mm Medium Jumbo
- Klucze: blokowane Sire Premium Locking Tuner
- Przetworniki: 2 LC Vintage P90 (Soapbar) Pickup Set
- Kontrola: 2x Volume, 2x Tone (osobno dla każdego przetwornika), 3-pozycyjny przełącznik.
- Mostek: Tune-o-matic
- Osprzęt: Chromowany
- Kolor: Gold Top
|