 Często zakupując instrument kierujemy się specyfikacją producenta przyjmując wszystko jako pewnik i prawdę absolutną. Jeśli chodzi o Les Paula, to powinien być z mahoniu i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że istnieje około 70 gatunków tego drewna. Co więcej, jest jeszcze więcej podgatunków. Dlatego mahoń mahoniowi nie równy. I co ciekawe, żaden z producentów nie podaje nam żadnych informacji skąd dokładnie nabył drewno i jakiego konkretnego gatunku użył do budowy swoich instrumentów. Jest to nieco dziwne, bo takich informacji nie uzyskamy nawet od legendarnych producentów. I teraz nasuwa się myśl, co to ma za znaczenie. Poniekąd nie ma, bo przecież najważniejsze jest to jak dana gitara brzmi i czy to co słyszymy z głośnika podoba się bezpośredniemu odbiorcy. Lecz z drugiej strony trochę jednak ma, bo abstrahując od sytuacji w której czasem tani instrument brzmi wybitnie dobrze (czasem lepiej niż pierwowzór) to takie sytuacje są rzadkie i myślę, że między innym ma na to wpływ właśnie budulec. Oczywiście wszystko razem jak materiały do budowy, jakość użytych stopów w osprzęcie, przetworniki, użyty lakier oraz sposób połączenia tego w jeden konkretny instrument jest sposobem na odniesienie sukcesu w jakości brzmienia i manualności.
Dziś skupię się na dwóch markach oraz dwóch konkretnych modelach, które odkąd pojawiły się na rynku mają bardzo cenioną przez mnie cechę, która wyróżnia je z tłumu. Są po prostu powtarzalne i kupując jakikolwiek egzemplarz możemy być pewni, że będzie brzmiał tak, jak powinien dany model. Poza tym oba instrumenty reprezentują bardzo dobrą jakość i mogą być genialną alternatywą dla drogich gitar biorąc pod uwagę ich prostą konstrukcję, a co za tym idzie niezłą bazę pod upgrade. Gitarami na które zwrócę dziś waszą uwagę będą Sire Larry Carlton L7 oraz mega popularny budżetowy ESP LTD EC- 256.
Posiadałem oba instrumenty, a ograłem ich jeszcze więcej, więc z czystym sumieniem mogę się wypowiedzieć na ich temat, co z niepohamowaną chęcią uczynię właśnie teraz.
 Na pierwszy rzut oka obie gitary wyglądają bardzo podobnie. Legendarny kształt typu Les Paul wzbogacony o złoty hardware. Lecz mimo podobieństw, jest kilka różnic o których warto wspomnieć, ponieważ każda z nich mimo swojej niewysokiej ceny potrafi zaskoczyć. Co więcej, Sire jak i LTD mogę działać w podobnych muzycznych światach, ale zarazem być bardzo różne. Zacznę od Sire L7, bo jest nieco droższa od LTD, i posiada kilka różnic w użytych materiałach. Do budowy korpusu i szyjki użyto mahoniu. Egzemplarz który ogrywam jest w kolorze białym, co zawsze mi się podobało. Biały kojarzy mi się z profesjonalizmem. Kształt jest nawiązaniem do Single Cut z historią, jednak przy bliższej obserwacji dojrzymy kilka różnic, w tym bardzo komfortowe łączenie szyjki z korpusem pozwalające na dotarcie do wysokich pozycji bez żadnych męczarni. Na mahoniową szyjkę naklejono hebanową podstrunnicę na którą nabito dwadzieścia dwa progi jumbo.  Do tego momentu sytuacja jest niemal identyczna jak w gitarze LTD. Tu również budulcem jest mahoń z tym, że w tym instrumencie kształt został lekko „zaostrzony”. Można go określić mianem Les Paul z rockowo-metalowym pazurem. ESP LTD EC-256 posiada również podstrunnicę zbudowaną z innego materiału, a jest nim Jatoba. Nabito na nią również dwadzieścia dwa progi określane mianem producenta jako X-Jumbo, lecz pod palcem nie ma się wrażenia, by były wyższe czy grubsze od progów w Sire L7. To bliźniacze progi. Most a w tym wypadku Tune-O-Matic znajduje się w obu gitarach, natomiast różnica jest już w kluczach. W Sire Larry Carlton stroiki są blokowane, natomiast w LTD nie. Lecz ze względu na prostą budowę i brak ruchomego mostu klucze te sprawdzają się świetnie. Za brzmienie w Sire odpowiadają przetworniki w puszkach oparte o magnesy Alnico V, a ich poprawna nazwa to Sire Chrome Covered Humbucker Alnico 5. Natomiast za brzmienie w LTD EC-256 odpowiadają ich sprawdzone przetworniki, które ESP LTD montuje we wszystkich swoich budżetowych instrumentach. Nazywają się ESP Design LH-150N i ESP Design LH-150B. Należy dodać, że oba instrumenty posiadają tą samą długość menzury jak w prawdziwym LES P, czyli 24.75” i tak samo jak pierwowzór posiadają konstrukcję Set-Neck. Jedną z różnic może być jeszcze ilość potencjometrów. W LTD znajdziemy ich trzy a w Sire cztery.
Mogę śmiało stwierdzić, że obu gitarą nie brakuje niczego by nazwać je fachowymi instrumentami. Grywalność, wygląd oraz kwota za jaką możemy je nabyć mówi sama za siebie. Warto. Posłuchajcie zatem zestawienia obu instrumentów mną naszym kanale YouTube i sprawdźcie, która z nich jest bliższa waszym preferencjom brzmieniowym i wizualnym. Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu - Tomek Andrzejewski.
|