0 Załóż konto
Nie pamiętasz hasła?
Dlaczego GC?Jak kupować?RegulaminKontakt
Gitary Basy Studio Nagłośnienie Klawisze Perkusje Słuchawki Karty podarunkowe Boutique

Krótko i na temat - Lutnicze pogotowie ratunkowe, narzędzia cz.1

Krótko i na temat - Lutnicze pogotowie ratunkowe, narzędzia cz.1

Krótko i na temat - Lutnicze pogotowie ratunkowe, narzędzia cz.1

Cieszę się, że jestem dzieckiem lat 80/90. I nie pisze tego by celebrować lepszość danej dekady nad inną, a bardziej z powodu tego, że większość rzeczy jakich się uczyłem była stricte namacalna. Człowiek uczył się w sposób kreatywny, lecz wprowadzał to w życie sprawiając, że powstawało coś rzeczywistego i realnego, a nie tylko wirtualnego. Dziś kreatywność jest zazwyczaj wspierana sztuczną inteligencją, pomocami z „ekranu” i aplikacjami, które możemy pobrać za free lub za drobną opłatą. I cieszę się z takiego postępu, bo sam często z niego korzystam. Jednak inaczej spoglądam na te „pomoce”, bardziej je analizując, aniżeli ślepo wykonując polecenia podane przez soft. I o ile CNC, druk 3D jest świetny, to nadal we mnie tkwi „cepelia”. Szanuję rękodzieło, a jeszcze bardziej sztukę, którą mogę celebrować wzrokiem, dotykiem czy słuchem. Lubię wracać do bajek takich jak „Zaczarowany ołówek” pokazującej, że pomysł bez realizacji jest niczym. Lubię też „Reksia”, w którym widziałem, że nie warto być biernym i na siłę „tolerancyjnym”, ale trzeba dbać o siebie, innych i walczyć o swoje przekonania. „Bolka i Lolka” za prezentowanie nam, że młody człowiek może przeżywać przygody z kluczem na szyi, że można być przyjaciółmi na dobre i na złe, nie patrząc tylko w „swoje dobro”. 

Fakt, że kiedy chciałem coś posiadać musiałem sobie to zrobić sprawił, że uwierzyłem, że wszystko jest możliwe. Pamiętam, jak budowałem sobie motorówkę z kartonu, z silniczkiem na baterię wyciągniętym z jakiegoś zepsutego samochodzika. Żeby nie tonęła, całość zalałem ściekającym ze świeczki woskiem. Zabawa była przednia. Ale najbardziej ciekawiło mnie drewno. Choćby ze względu na fakt, że zawsze marzyłem o własnym Ibanez JEM. Oczywiście nie było szans by takową gitarę wtedy nabyć, bo cena był raczej nieosiągalna, a do tego o dostępności przy ówczesnym dystrybutorze (którego nawet nie chcę wymieniać) była niemożliwa. Postanowiłem, że sam takową zbuduje. Korzystając z dostępnych wtedy rzeczy (przy bardzo ograniczonej dostępności towarów) udało się. Tyle, że na korpus wykorzystałem „stopień/schodek” z olchy, ponieważ miał idealną „grubość”, bo około czterdzieści pięć milimetrów. Akurat z jednego stopnia wyszły mi dwa korpusy, które wycinałem wyrzynarką. Ilość papieru ściernego użytego do tego projektu była wręcz nie do opisania :)

Sama szyjka powstała z drewna bukowego, bo były dostępne cokoliki bukowe, które były już wysezonowane. Podstrunnica natomiast powstała z dębu. Co ciekawe, nie miałem dostępu do progów, więc kupiłem jakiegoś „paździerza” i transplantowałem jego progi do mojej nowej konstrukcji. Użyłem stałego mostka i jakichś nędznych kluczy, lecz gitara wyglądała i nawet grała jak trzeba (oczywiście na ówczesne realia i moje umiejętności, które były niewielkie). Ważniejsze od samego instrumentu była sama jego budowa. Lecz musiałem sobie w jakiś sposób pomóc „tworząc” lutnicze narzędzia, które dla mnie były nie do zdobycia. I uwierzcie, można sobie poradzić bez wiertarki, frezarki, czy nawet wyrzynarki. Wszystkie niedoskonałości zawsze możemy wyprowadzić papierem ściernym. Lecz bez pilników do obróbki progów nie ma możliwości zrealizowania grywalnego instrumentu. Pamiętajmy (często to powtarzam), że nie było wtedy internetu, YouTube, a słowo tutorial nie istniało. Trzeba było wszystko wymyślić metodą dedukcji. I tak się właśnie stało. Wpadłem na pewnie pomysł, choć nigdy wcześniej tego nie widziałem. Co ciekawe, po kilku latach widziałem tego typu „narzędzia” u kilku polskich lutników. Bardzo mnie to podbudowało, bo pokazało, że również potrafię ruszyć głową. Ale do rzeczy. 

Dziś skupimy się na prostym rozwiązaniu dotyczącym pilnika. Jak wiemy, najlepiej byłoby gdyby szlif progów nie był zupełnie potrzebny. Jeżeli mamy idealnie wyprowadzoną podstrunnicę, to możemy dobić prążki tak, żeby szlif był minimalny. Lecz czasem sam szlif musi być dość inwazyjny. Wtedy niestety trzeba wyprowadzić próg na „półokrągło”. Możemy to zrobić na dwa sposoby. Pierwszy to użycie podkładek lub bardzo dobre oklejenie podstrunnicy wzdłuż progu. A następnie pilnikiem trójkątnym wyprowadzamy krawędzie progów. Dla mnie jednak ten sposób jest bardzo monotonny (choć są fachowcy, którzy naprawdę potrafią). Widziałem kiedyś u pewnego lutnika profesjonalny pilnik, ze specjalnym rowkiem do wyprowadzenia korony. Jednak nie wiedziałem nawet skąd go nabyć. Wykorzystałem zatem kawałek sklejki, sfazwowałem pilnikiem boki a następnie zrobiłem rowek okrągłym pilnikiem. Żeby mój „pilnik” działał, trzeba było użyć papierów różnej grubości. Natomiast zanim rozpocząłem używanie go, to najpierw na sucho, bez papieru wielokrotnie przesuwałem go po prążku nabitym na podstrunnicę, by drewno poddało się na tyle, aby zrobić fachowy rowek na wymiar. Potem nakładałem skrawek papieru i licząc ruchy na każdym progu, widziałem jak idealnie zbiera krawędzie. Muszę przyznać, że ten prosty sposób doprowadził do takiej sytuacji, że potem po nabyciu pierwszego profesjonalnego pilnika nie chciałem używać tego PRO. Oczywiście przestawiłem się, ale uważam, że takie rozwiązanie jest wystarczające do nauki, a nawet do działań profesjonalnych. Ma wiele plusów. Nawet zawodowy pilnik w rękach niewprawionego „lutnika” potrafi mocno kaleczyć prążki. Rozwiązanie o którym piszę jest mniej inwazyjne i potrafi doprowadzić próg do niemal idealnego już wypolerowanego materiału (w zależności od użytych rozmiarów papierów). Jeśli macie trochę smykałki (a w to nie wątpię), to możecie użyć kawałka aluminiowego płaskownika zamiast sklejki do budowy tego „specjalnego” przyrządu. Jeżeli chcecie sprawdzić jak to działa i jak wykonać tego typu „narzędzia”, zapraszam na nasz kanał TV Guitar Center na naszym YouTube.

 

Pozdrawiam serdecznie i ogień z gryfu Tomek Andrzejewski.

 

 



Konkurs Guitar Battle 2026 rozstrzygnięty!

Konkurs Guitar Battle 2026 rozstrzygnięty!

Sire Larry Carlton L7 TS New Gen - test Tomka Andrzejewskiego

Sire Larry Carlton L7 TS New Gen - test Tomka Andrzejewskiego

Guitar Expo! Informacja o pracy sklepu w sobotę 28.03.2026

Guitar Expo! Informacja o pracy sklepu w sobotę 28.03.2026

linia
Gitara | Bas | Studio | Nagłośnienie | Klawisze | Perkusje | Słuchawki | Karty podarunkowe | Boutique

Sklep Muzyczny
Guitar Center


ul. Brukowa 6
91-341 Łódź
Biuro Obsługi Klienta

Realizacja Zamówień

Problemy, Reklamacje
+48 (42) 280 71 33

+48 (42) 280 71 38

guitarcenter@guitarcenter.pl

zamowienia@guitarcenter.pl

reklamacje@guitarcenter.pl
Dlaczego GC? Jak kupować? Regulamin Kontakt