 Krótko i na temat - Ibanez AZ Prestige vs Ibanez AZES. Król kontra tani wół roboczy!
Kto z nas nie zna firmy Ibanez. Młodym ludziom kojarzy się raczej z instrumentami do metalu, sześcio czy siedmio a nawet ośmio i dziewięcio strunowymi. Firma wprowadziła na rynek niezliczone ilości modeli odpowiednich dla każdego pasjonaty gitary. Jedno trzeba przyznać tej japońskiej, a jednak hiszpańsko brzmiącej marce, że zawsze szukają nowych możliwości lub na bazie starych modyfikując je, dają coś świeżego. Oczywiście znajdziemy też odgrzewane kotlety, lecz są to kotlety nadal smaczne i zjadliwe, a poza tym, która z firm tego nie robi? Niezliczone ilości kształtów, kolorów, wykorzystanych materiałów oraz jakość, która jest obecna nawet w tanich modelach nie pozostawia złudzeń. Ta firma wie co robi. Tak właśnie powstała seria, która miała zabrać część butikowego rynku fanatyków właśnie tego typu instrumentów. Czy się udało? Chyba bardzo i to z nawiązką, o czym w dalszej części treści. Nadmienię tylko już teraz, że osobom ze szczuplejszym portfelem też wyszło to na dobre. Ale jak to możliwe?  Historia Ibaneza jest bardzo długa i nie za bardzo chcę się w nią zagłębiać, gdyż nie o to chodzi w dzisiejszym „Krótko i na temat”. Dotknę tylko tej części ich działalności która wyprowadziła ich na sam szczyt, a przybliży nas właśnie do koncepcji AZ. Był koniec lat osiemdziesiątych, a początek dziewięćdziesiątych, gdy ujrzeliśmy kilka wspaniałych rockowych wioseł, a między innymi niesamowitego i zmieniającego wszystko RG 550. Ta nowatorska konstrukcja stworzona dla wirtuozów z tamtych lat (a byli nimi niemal wszyscy gitarzyści z hardrockowych zespołów) rozpętała niesamowite zamieszanie wśród innych producentów. Gitara była na niemal każdym teledysku w MTV oraz na niemal każdej okładce czasopism gitarowych. Smukły sportowy gryf z podstrunnicą o radiusie jak „lotnisko”, wysokie grube progi, klasyczny ale i ostry kształt oraz most EDGE pozamiatały sporo konkurencji pod dywan. I nic dziwnego, bo nie było wcześniej aż tak skutecznej i dopracowanej gitary dla określonego grona odbiorców. Były gitary, które wyglądały na rockowo-metalowe lecz z rozwiązaniami znanymi ze „Stratów” lub „Straty” które trochę ograniczały możliwościami. Można śmiało stwierdzić, że Ibanez zmienił wtedy gitarowy świat. Gitara ta była bazą dla wielu modeli w tym niesamowitego i sprzedawanego do dziś w wielu opcjach Ibaneza Jema czy obecnego Ibaneza Pia. Oba należą do Steve Vaia i zostały zaprojektowane z jego pomocą. Jednak to właśnie Ibanez RG jest chyba najlepiej sprzedającym się instrumentem marki Ibanez od kilku dekad. Czas mija i zmienia się również muzyka. Oczywiście nas interesuje muzyka w której znajduje się gitara, a wręcz stricte instrumentalna. Ogólnie brakowało w Ibanezie gitary wszechstronnej i takiej, którą zainteresował by się „klient w krawacie" a taki jak wiadomo jest mniej awanturujący się. Może i były gitary dla zamożnych z serii J.Custom i Custom Shop, jednak co z resztą wspaniałych muzyków którzy nie dysponują aż taką gotówką? Jak dobrzy było by mieć instrument dający olbrzymie możliwości w niemal każdym stylu muzycznym. Taki instrument właśnie powstał i to w trzech odsłonach. Wersja ala „strat” AZ, ala „tele” AZS oraz w opcji modern (HH) i vintage (HSS) - obie z serii AZ. Dodatkowo wersja siedmiostrunowa oraz budżetowa (niesamowicie dobrze brzmiąca).
Dziś skupię się na wersji Ibanez AZ Prestige Vintage w opcji przetworników HSS, gdyż będzie mi łatwiej porównać ją do tańszego, a właściwie bardzo taniego w porównaniu z wersją prestige Ibanezem AZES.  Ibanez AZ2204N AWD o którym dziś opowiem to gitara absolutnie topowa. Olchowe body zaokrąglone delikatnie na rantach ma zupełnie inny kształt od tego, do którego przyzwyczaił nas Ibanez. Jednak przyglądając się bliżej możemy dostrzec, że jednak duch tej firmy przenika przez wygląd korpusu. W Ibanezie AZES 40 korpus kształtem jest bardzo zbliżony do wersji AZ Prestige, natomiast korpus wykonano w nim z topoli. Różnice można zauważyć również przy mocowaniu korpusu z gryfem. W tańszej opcji jest mniej wyprofilowany choć nadal bardzo wygodny. Sam gryf w wersji Prestige wykonany jest z klonu pieczonego i ma profil Oval CS-TECH WOOD na który naklejono podstrunnicę z palisandru i nabito dwadzieścia dwa progi stalowe jumbo. W Ibanezie AZES gryf wykonany jest z klonu, na który naklejono podstrunnicę z jatoby i nabito na nią dwadzieścia dwa progi medium jumbo. Radius podstrunnicy w AZES to 250 mm.
Przetworniki w Ibanez AZ są niesamowite. Specjalnie skonstruowane tylko do tego modelu Seymour Duncan® Fortuna™ SSH potrafią zabrzmieć jak typowy stratocaster, ale i z mocnym rockowym pazurem. To naprawdę wyrafinowane brzmieniowo „magnesy” z możliwością aż dziewięciu różnych wariantów soundu, dzięki dodatkowemu mini switchowi. Tani AZES pod względem możliwości nie ustępuje swojemu drogiemu bratu. Również posiada opcję dziewięciu różnych wariantów brzmieniowych dzięki dodatkowemu switchowi i mimo, że nie posiada markowych przetworników, to zastosowane w niej stockowe przystawki Essential i Akord robią napradę świetną robotę. Most w AZ to rewelacyjne tremolo Gotoh® T1702B, w AZES zastosowano podobne rozwiązanie które zwie się F106 ze stalowymi siodełkami.  Każdy zdaje sobie sprawę z faktu, że japońska gitara to już niemal dzieło sztuki dopracowane w każdym najmniejszym detalu, jednak nie musimy się smucić jeżeli nie stać nas na tą niesamowitą maszynę. AZES nie ustępuje możliwościami i komfortem drogiemu AZ, a uśmiech na twarzy wywoła nawet na twarzy właściciela wyżej wspomnianego PRESTIGE.
Osobiście polecam cała serię rodziny AZ, gdyż bez względu na wskazany konkretny model, otrzymujemy pełnowartościowe uniwersalne instrumenty o szlachetnym brzmieniu i jakości jakiej nie powstydziła by się żadna manufaktura świata.
Pozdrawiam i ogień z gryfu Tomek Andrzejewski.
|