 Krótko i na temat - Ach ten Joe Satriani, czyli zestawienie dwóch modeli gitar artysty.
Kto z nas nie słyszał porywającego „Summer Song” z klipem, w którym po torze jadą rozpędzone samochody, a po środku w odcieniach sepii (by nadać teledyskowi bardziej gorącego charakteru) wycina koleś na błyszczącej w słońcu chromowanej gitarze! Prosty rockowy niemal niezmieniający się bit na perkusji i jednostajny ale pulsujący bas napędzają nas do tego stopnia, że noga sama wystukuje rytm tej „letniej piosenki”. Jednak nie jest to zwyczajna kompozycja, gdyż autor niesamowicie operuje melodią i zmianami harmonicznymi połączonymi z techniką gry, która jest tylko narzędziem do przekazu emocji w utworze. Tak właśnie pamiętam i będę pamiętał utwór, który zmienił całkowicie mój obraz muzyki gitarowej, gdy po raz pierwszy zobaczyłem i usłyszałem ten utwór. A kto był jego autorem i głównym prowodyrem, bym jeszcze więcej czasu spędzał z gitarą? Nikt inny jak starszy kolega i można powiedzieć, że i nauczyciel samego Steve Vaia, niejaki Joe Satrianii. Niesamowicie skromny gitarzysta malujący obrazy dźwiękiem. Mimo, iż naprawdę potrafi grać na gitarze, to nie szasta na lewo i prawo techniką, a jego brzmienie i prowadzenie frazy rozpozna każdy, kto choćby raz go usłyszał. Tak samo jak muzyka tego artysty przemawiała i nadal przemawia do mnie każdego dnia, tak i gitary których używa od dekad nieodzownie kojarzą się z najlepszą jakością muzyki gitarowej. A instrumenty o których będzie dziś mowa to Ibanezy Joe Satriani. Na przełomie kilku dziesięcioleci pojawiło się bardzo wiele modeli tego nietuzinkowego gitarzysty, a on sam jest nierozerwalną częścią marki którą reprezentuje. O ile większość gitarzystów możemy wyobrazić sobie z Fenderem czy też Gibsonem o tyle Satriani bez Ibaneza to nie Satriani. Tak, wiem. Ktoś zaraz stwierdzi, że gitara to tylko narzędzie i nie ma znaczenia jaka marka do tego zostanie użyta. To jednak tylko po części prawdziwa teza. Jest jeszcze drugi aspekt, a nazywa się „gitara szyta na miarę”. I takie są właśnie Ibanezy od Joe.  Cały świat gitarowy do pewnego momentu wiał nudą jeżeli chodzi o rozwiązania konstrukcyjne. Wszystko się zmieniło w chwili, w której pojawili się między innymi tacy muzycy jak Joe czy Steve, a firma Ibanez zaproponowała wdrożenie ich bardzo nowatorskich konstrukcji do seryjnej produkcji. Gitary Satrianiego to absolutna klasyka w nowoczesnym wydaniu. Zaokrąglony do granic możliwości korpus z gryfem jak w fenderze stracie. Grubym i z odpowiednim jak przystało na wprawionego rockowo-bluesowego muzyka radiusem podstrunnicy, o promieniu niecałych dziesięciu cali. Same gitary (jeżeli chodzi o modele JS) ewoluowały nie tylko kolorystycznie. Zmieniały się w nich układy przetworników oraz same przetworniki. Joe od lat związany jest z firmą DiMarzio, więc wszystkie rozwiązania brzmieniowe były wypracowywane właśnie z tą marką. Dzięki temu nabywając gitarę Ibanez JS możemy mieć pewność, że zbliżymy się soundem do naszego mistrza. Co więcej, wszystkie obecne modele zaopatrzone są w mosty EDGE. Jak wiadomo Joe Satriani, bardzo radykalnie potrafi używać ramienia tremolo, więc musi mieć wewnętrzny spokój, że gitara zawsze wróci do stroju w pozycji „zero”. I dzięki tym mostkom jest to możliwe.
Sama gitara to nie sportowe wiosło z gryfem grubości papierka lakmusowego do jakich przyzwyczaił nas Ibanez w modelach RG z dawnych lat (gryfy typu super wizard). Więc jeżeli patrząc na grę Joe wydaje wam się, że wyprawia te niesamowite przebiegi, bo ma komfortowy i super ekstra cienki gryf z płaską niemal jak lotnisko podstrunnicą, to jesteście w wielkim będzie. Joe to stara gwardia i po prostu potrafi! Zatem jeżeli do dziś grałeś na Ibanezach RG lub innych szybkich gitarach, to przed zakupem tego modelu warto wziąć go do ręki by się nie zdziwić. Pamiętajmy, że gitary sygnaturowane, to koncepty na nutę artysty, który podpisuje się pod tymi produkcjami. Mają być zrobione pod niego, a my gitarzyści często o tym zapominamy kupując tylko wzrokiem. Natomiast jeżeli wiemy dokładnie czego oczekiwać i chcemy bez względu na wszystko właśnie ten model, to obecnie mamy na rynku dwie opcje, które spełnią nasze oczekiwania  W zależności od zasobności naszych „skarbonek” mamy do dyspozycji dwa modele. Prestige wykonanego w Japonii, oraz Premium również z Azji, ale tym razem z kraju, który zwie się Indonezja. I na wstępie zaręczam, że ekipa w Indonezji naprawdę potrafi budować gitary. To nie ludzie przypadkowo zatrudnieni, a lutnicy z krwi i kości, zajmujący się tym od dziesięcioleci. Co do samych instrumentów, to prócz różnić w kraju produkcji niewiele różnią się specefikacyjnie. Korpusy w obu gitarach są identyczne i zbudowane z lipy amerykańskiej a gryfy z klonu przekładanego grubym kawałkiem bubingi. Obie wyposażone są w podstrunnice o radiusie niecałych dziesięciu cali oraz posiadają dwadzieścia dwa progi medium. Różnica jest w materiale z którego je zbudowano. W instrumencie z Japonii wykonano ją z palisandru a w gitarze indonezyjskiej jest z drewna panga panga. Mosty są identyczne i to chyba najlepsze produkcje z którymi można wyczyniać na scenie cuda, czyli Ibanez EDGE.
Klucze w wersji Prestige wyprodukowane są przez firmę współpracującą z Ibanez odkąd tylko pamiętam, czyli Gotoh, w Indonezyjczyku są klucze olejowe Ibaneza. Lecz nie martwiłbym się tym zupełnie, ponieważ skutecznie spełniają swoją rolę, tym bardziej, że mamy przy główce blokadę. Co za tym idzie? Klucze służą tak naprawdę tylko do tego by naciągnąć i nastroić wstępnie gitarę. Dostrajanie odbywa się na mostku za pomocą mikrostroików, po ówczesnym dociśnięciu strun blokadami przy główce. Przetworniki to Sustainiac Driver i DiMarzio Satchur8. Tym razem różnica jest tylko w kolorystyce. W japońskim modelu Ibanez JS2480 MCR mają kolor chromu oraz bieli, natomiast w Ibanez JS240PS CA są po prostu czarne.  Same odczucia z obcowaniem z instrumentami są niesamowicie pozytywne bez względu na kraj produkcji. Oczywiście da się odczuć pewne różnice szczególnie w sposobie wykończenia lakierowania gryfu. Ibanez z serii Prestiż daje nam do zrozumienia, że jest absolutnie topowym instrumentem i nie było tu drogi na skróty. Wszystko jest wykończone z samurajską precyzją i tego się nie da nie zauważyć. Lecz gitarka Premium to prawdziwe Premium. Otrzymujemy wielozadaniowe narzędzie wykonane bardzo porządnie. Tu nie dopatrzyłem się żadnych wad konstrukcyjnych, czy skrajnych różnic w wykonaniu. Cena jest również niemal połowę niższa, więc trzeba mieć świadomość, że mimo iż zbliżyliśmy się jakościowo bardzo blisko japońskiej produkcji, to jednak jakieś delikatne różnice być muszą. Tak czy inaczej oba instrumenty spełnią swoje zadanie, będą cieszyły nasze oczy i pozwolą cieszyć się muzyką. Zagramy na nich śmiało wszystkie utwory Joe Satrianiego i przy odrobinie umiejętności z naszej strony, powinny one zabrzmieć bardzo „Satrianiowsko”. Myślę, że sam Joe mogły ściągnąć każdy z tych instrumentów z wieszaka i zagrać na nich koncert. To chyba najlepsza rekomendacja tych wspaniałych gitar.
Ibanez JS240PS CA Joe Satriani Signature
Ibanez JS2480 MCR
Pozdrawiam serdecznie Tomek Andrzejewski.
|