|
|
Ernie Ball 2728 10-56
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ernie Ball 2728 10-56
- Zestaw siedmiu strun do gitary elektrycznej z serii COBALT BEEFY SLINKY ELECTRIC
- Struny z serii Cobalt, gwarantują nie tylko bardzo dobre brzmienie, ale i wyjątkowo długą żywotność
- Grubości: 10, 13, 17, 26w, 36w, 46w, 56w
Bezpieczeństwo produktu rozwiń sekcję Adnotacje zgodnie z rozporządzeniem (UE) 2023/988 w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów (GPSR). ProducentAddress: 53-973 Polk St. Coachella, CA 92236, USA Osoba odpowiedzialna na terenie UEAUDIOMUSICA Sp z o.o.
Music Info Group
ul. Zamknięta 10
30-554 Kraków
audiomusica@audiomusica.pl ImporterAUDIOMUSICA Sp z o.o.
Music Info Group
ul. Zamknięta 10
30-554 Kraków
audiomusica@audiomusica.pl Informacje dot. bezpieczeństwa produktuOtwórz plik PDF
Inne oznaczenia produktu:Ernie Ball 2728, Struny do gitary elektrycznej, EAN 749699127284
|
|
| Ernie Ball 2728 10-56 - opinie klientów | |
|
Albert  25/08/2021 Potwierdzony zakup online |
|
Kupiłem dwie pary do swojej siódemki i obie zaczęły rdzewieć po około 3 tygodniach, z czym nie spotykałem się praktycznie w żadnych, nawet najtańszych strunach do gitary przez kilkanaście lat. Kupiłem je tylko dlatego, że nie było elixirów do siódemki i nie popełnię tego błędu już drugi raz. Być może na samym początku, jak są świeże, to gra się na nich dobrze, jednak po około dwóch tygodniach nawet po posmarowaniu ultraglidem od Dunlopa palce nie chcą po tych strunach jeździć. Nie polecam zdecydowanie tych strun, szczególnie że trochę kosztują.
|
|
Lech  08/10/2020 Potwierdzony zakup online |
|
Jako, że lubię eksperymentować w poszukiwaniu własnego brzmienia, to skusiłem się pierwszy raz na "kobalty" Wczoraj do mnie dotarły, założyłem i poogrywałem ze 3 godzinki, jak wiadomo pierwsze wrażenie jest bardzo ważne, a więc...
Od kilku lat używałem tylko i wyłącznie elixirów nanowebów, dlatego powrót ze śliskich strun do "ściernych" był dla mnie dramatem, ale tylko przez pierwszą godziną. Bardzo szybko palce zaczęły się przyzwyczajać. Wiadomo trochę inne czucie więcej energii trzeba włożyć, szczególnie jeśli ktoś dużo biega po gryfie. Samo odczucie natomiast bardzo przyjemne. Struny kobaltowe są przyjemne w dotyku i miękkie, bardzo przyjemnie robi się nimi wszelkie zabiegi artykulacyjne typu podciągania, wibrato itd.
A teraz dźwięk...
Nie wiem czy to chwilowe zauroczenie ale zakochałem się...
Wszystko co pisze w internetach o tych strunach to prawda, to nie chwyt reklamowy.
Głębia, harmoniczne, i rezonans oj dużo bogatszy niż w tradycyjnych stalowo niklowych. To nie dziwi, kobalt to bardzo silny ferromagnetyk.
Ciemne brzmienie, nie kłuje w uszy. Przesterowane dźwięki są soczyste. Są bardzo czułe, to nie wszystkim może odpowiadać. Jestem zachwycony, zobaczymy po dłuższym czasie grania. O trwałości się nie wypowiadam, bo mam je jeden dzień, a poza tym ten temat dla mnie nie istnieje. Zmieniam struny raz na 2/3 miesiące. To smutne, że są "gitarzyści" którzy gotują struny aby je "odnowić", bo nie stać ich na paczkę strun za 50zł raz na pół roku chociażby, ci sami ludzie wydają często dziennie 12zł na fajki, takie spostrzeżenie...przykre.
podsumowując,
O 25% większy rezonans i harmoniczne (tak na moje ucho) Duża dynamika, szybki atak, bardzo ciekawe, ciemne i ciepłe brzmienie, myślę, że każdy powinien spróbować czy mu "leżą" czy nie:) Właściwości brzmieniowe według mnie predestynują je do jazzu i wszelkich odmian metalu. Dla grających pop, pop/rock, i klasyczne rockowe okolice ich właściwości będą obojętne.
|
|
|
|