|
|
Seymour Duncan SH-1N BLK 4C
|
|
|
  
|
|
|
|
|
|
|
- Prawdziwe brzmienie przetwornika humbucker z końca lat 50. Ciepłe i krystalicznie brzmienie czyste, pełne i przejrzyste brzmienie przesterowane. Doskonały sustain. Klasyczne cechy: emaliowany przewód, długie nóżki montażowe, pojedynczy kabel połączeniowy vintage, brak logo. W porównaniu z przetwornikiem SH-55 Seth Lover, SH-1 '59 posiada bardziej nasycony środek oraz poddany został procesowi nasycania woskiem, co zapewnia wyeliminowanie zakłóceń i zjawiska mikrofonowania
- Model '59
- Tradycyjny humbucker
- Brzmienie Vintage-"Patent Applied For" (PAF)
- Magnes AlNiCo V
- Dostępny w wersjach przeznaczonych do montażu przy szyjce i mostku
- Rezystancja przetwornika przy szyjce 7,43 kOhm
- Częstotliwością rezonansowa przetwornika przy szyjce 6,8 kHz
- Dostępne kolory: czarny
- Do montażu przy szyjce, okablowanie 4 przewodami
Bezpieczeństwo produktu rozwiń sekcję Adnotacje zgodnie z rozporządzeniem (UE) 2023/988 w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów (GPSR). ProducentSeymour Duncan
5427 Hollister Ave CA 93111
Santa Barbara, Vereinigte Staaten
https://www.seymourduncan.com/
sales@seymourduncan.com Osoba odpowiedzialna na terenie UEWarwick GmbH & Co Music Equipment KG
Gewerbepark 46 08258
Markneukirchen Deutschland
https://www.warwick.de
info@warwick.de ImporterWarwick GmbH & Co Music Equipment KG
Gewerbepark 46 08258
Markneukirchen Deutschland
https://www.warwick.de
info@warwick.de Informacje dot. bezpieczeństwa produktuOtwórz plik PDF
Inne oznaczenia produktu:EAN 800315000531
|
|
| Seymour Duncan SH-1N BLK 4C - opinie klientów | |
|
Jacek  03/03/2016 |
|
Miałem się wielce rozwodzić na brzmieniem tego pipaka ale poprzedni komentarz załątwił temat za mnie - prawda i jeszcze raz prawda - brać w ciemno i ocierać łzy radości:) GC jak zwykle na medal!
|
|
Maciej  31/12/2015 |
|
Świetny przetwornik dla... Właśnie... Dla kogo? Myślę, że tak na prawdę dla wszystkich. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Zarówno grajkowie grający nad wymiar poważne i delikatne melodie kojące wszelkie nerwy i zmartwienia, jak i najtwardsi wymiatacze grający ku czci i chwale tego na dole. Jest to jeden z najbardziej wszechstronnych przetworników z jakimi miałem okazję się spotkać. Gra naprawdę bardzo czysto. Z góry wiadomo, że ciężkich riffów nie da się na nim pociągnąć (choć z drugiej strony to kwestia gustu i wyobraźni), jednak nie do tego został stworzony i myślę, że nie w takim celu ludzie się w niego zaopatrują. Daje dużo dołu, ale nie za dużo. Wpływa to dość mocno na jego charakterystyczne brzmienie. Przy dużym przesterze brzmi dość oryginalnie, ale wciąż krystalicznie czysto. Ciężko opisać to słowami. Można powiedzieć że nie gra, tylko śpiewa. I to śpiewa tak jak powinno się śpiewać, a nie jak domorośli „wokaliści” wywindowani przez wytwórnie na najwyższe listy przebojów w sztuczny sposób z powodu ładnej buzi (bądź innych walorów widokowych - pozostawiam do interpretacji czytelnika). W moim odczuciu pod gryf nie da się wsadzić niczego lepszego. Mimo klasycznej budowy i klasycznego charakteru, bardzo lubi się z hi gainowym graniem. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że nawet bardziej niż z cleanem, ale to już moja subiektywna opinia. Druga kwestia jest taka, że jest świetnym kontrastem dla ciężkich, granych na potężnych pickupach partii rytmicznych, przez co grane na nim solo po pierwsze mocno wyróżnia się z reszty instrumentariów, a po drugie brzmi bardzo ciekawie, przy umiejętnej grze nawet intrygująco. Jedyny minus jaki jak dotąd udało mi się zauważyć, to fakt, że nie lubi się ze zbyt grubymi strunami, strojonymi zbyt nisko. W moim przypadku na strunach .10-.60 w Drop B na najgrubszych strunach strasznie muli. Dźwięk jest mało przejrzysty, ma stanowczo za dużo basu. Prawdopodobnie zjawisko to znikłoby przy zastosowaniu trochę cieńszych strun, bądź zredukowaniu ilości basu na wzmacniaczu, jednak przy grze mieszanej, będąc jedynym gitarzystą w zespole trzeba dość długo szukać optymalnego kompromisu pomiędzy niezmulonymi tonami niskimi w trakcie grania partii prowadzących, a mięsistymi partiami rytmicznymi w postaci choćby techniki palm-mute. A przypuszczam, że dodając basu (nie zawsze słusznie) większości o to chodzi. Mimo wszystko, pickup przeznaczony nie dla początkujących, ponieważ wyciągnięcie z niego dokładnie takiego brzmienia jakiego się szuka, nie należy do najprostszych spraw. A niestety domeną początkujących jest bas na max, mid na zero, treble max, gain max. W takich ustawieniach przypuszczam że zabrzmi on w sposób zbliżony jak te wsadzane w Sky Waye i inne prawilne podpałki do pieca (choć słyszałem, że i w tej funkcji słabo się sprawdzają, bo nie bardzo chcą się palić). Jedyną różnicą będą mniejsze zakłócenia i szumy. Mimo wszystko przy normalnych ustawieniach nawet bez żadnych manipulacji ten Seymour odzywa się pięknym kryształowym, śpiewnym brzmieniem, które zachwyci nawet babcię piętro niżej. W odpowiednich rękach, da się osiągnąć na nim wszystko czego tylko dusza zapragnie. Wiadomo jednak, że mimo że sprawdzi się w praktycznie wszystkich klimatach, to nie będzie w każdym z nich najlepszych wyborem. Trzeba tak naprawdę zastanowić się czego się dokładnie szuka, bo nie wiem czy sprawdziłby się w „dżenceniu” bądź innych modnych obecnymi czasy „gatunkach” metalu, gdzie wszystko kręci się wokół maksymalnej mocy, maksymalnego gainu i absolutnie bezsensownego wydzierania mordy przez wokalistę, że się tak nieładnie wyrażę. W tych gatunkach jakoś go nie widzę, ale we wszelkich, nazwijmy je normalniejszych, poradzi sobie bez problemu. Mowa tu oczywiście o metalu, bo niestety tylko w tych gatunkach jestem w stanie poprzeć swoje słowa praktyką. Myślę jednak, że skoro tu sobie radzi perfekcyjnie, to w każdym lżejszym tym bardziej. Jeśli chodzi o szumy, cichszy niż mysz pod miotłą. Nic nie strzela, nic nie stuka. Każdy Niemiec będzie płakał w trakcie sprzedaży, a później od czasu do czasu będzie jeszcze dzwonił żeby go posłuchać. Absolutna klasyka, od której moim zdaniem każdy powinien startować w szukaniu swojego własnego brzmienia. Jeśli chodzi o samą jakość wykonania, chyba nie trzeba zbytnio się rozpisywać. Jak każdy Seymour - solidny, nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Zresztą o ogromnych walorach tego przetwornika świadczy choćby fakt, że jest to konstrukcja nie zmieniania od paru dziesięciu lat, a wciąż cieszy się ogromną, wcale niemalejącą popularnością.
Naprawdę polecam zakup tego sprzętu i dziękuję z góry za przeczytanie całości (albo fragmentu chociaż) moich wypocin.
|
|
|
|